Odsłuchaj nagrania

Na Dolnym Dziedzińcu znajduje się bogata wystawa zamkowej artylerii. Pośród niej znajdziesz kilka rodzajów broni, która używana być mogła także u nas. W większości jest to broń defensywna, a więc przeznaczona do obrony fortyfikacji. Każde z dział ma swoją nazwę i nieco inny sposób użycia.

Od lewej, najbliżej muru – falkonet (zwany też sokolikiem), małe działko odprzodowe, używane zazwyczaj w XVI-XVII wieku, strzelające jedno-, dwu-, trzyfuntowymi kulami. Obok i nieco dalej – organki, czyli coś w rodzaju karabinu maszynowego czasów nowożytnych. Wyposażano je zazwyczaj w niewielkie kule, kamienie lub metalowy złom, który po wystrzeleniu w tłum zbliżających się żołnierzy robił spustoszenie w ich szeregach. Kolejny jest piszczel wałowy, broń bardzo podobna do hakownicy – miotała kule na sporą odległość, ale jej wadą była mała precyzyjność. Nieco dalej folgierz – nieduże, bardzo mobilne działko, które można być zdemontować i szybko przenieść. Obok folgierza… foglerz! Choć z nazwy podobne, w użyciu zupełnie inne. Cechą foglerza była przede wszystkim wymienna lufa, którą przygotowany artylerzysta wymieniać mógł na kolejną bardzo szybko, co zapewniało niebywałą siłę ognia. Na samym dole mamy z kolei wiwatówkę – niezbędnik każdego szanującego się domu szlacheckiego i magnackiego. Takiego uzbrojenia używano bowiem wyłącznie do pomnażania prestiżu tego stanu społecznego, a nie do działań militarnych.

Image